Anastazja Jakubiak o stracie ukochanego. "Największą ulgą była modlitwa"
Anastazja Jakubiak, wdowa po Tomaszu Jakubiaku opowiedziała o codzienności po śmierci jurora "MasterChefa". W rozmowie z Plejadą przekazała, czy jej zdaniem można pogodzić się ze śmiercią ukochanej osoby. - To jest pustka, której nie da się zapełnić - stwierdziła.
Najważniejsze informacje
- Anastazja Jakubiak mówi o wsparciu psychologicznym dla siebie i syna po śmierci Tomasza Jakubiaka.
- Powiedziała, czy można pogodzić się ze śmiercią ukochanej osoby.
- Wspomina codzienność w chorobie nowotworowej męża i małe sukcesy dnia.
- Najcięższym momentem było przekazanie synowi informacji o śmierci ojca.
Pierwsze miesiące po śmierci Tomasza Jakubiaka upłynęły jego rodzinie na szukaniu stabilności i specjalistycznego wsparcia. Anastazja Jakubiak przyznaje, że bez pomocy psychologów proces radzenia sobie z żałobą byłby znacznie trudniejszy.
Anastazja Jakubiak mówi, czy można pogodzić się ze śmiercią ukochanej osoby
W rozmowie z Plejadą wdowa po szefie kuchni wypowiedziała się na temat tego, czy jej zdaniem da się pogodzić ze stratą ukochanej osoby.
W jakiś sposób może tak, ale nie mam na to odpowiedzi, powiem szczerze. To jest pustka, której nie da się zapełnić. Z czasem umiesz sobie z tym radzić, natomiast myślę, że takie uzdrowienie 100-procentowe nie następuje chyba nigdy. Nie wiem, może są inne, bardziej doświadczone osoby, które mogłyby się bardziej na ten temat wypowiedzieć - stwierdziła.
Anastazja podkreśla, że sięganie po profesjonalną pomoc nie było jednorazową decyzją, lecz konsekwentnym działaniem. "Byłam pod opieką psychologa przed odejściem Tomka i po jego odejściu, a Tomuś jest teraz cały czas pod opieką psychologa. Bardzo mocno wspieramy się specjalistami, bo bez nich, myślę, że ten proces byłby jeszcze trudniejszy” - mówi w wywiadzie. Zwraca uwagę, że rozmowy ze specjalistami porządkują emocje i pozwalają zbudować ramy dnia dla dziecka.
Wspominając czas choroby, wdowa po jurorze "MasterChefa" opisała, jak rodzina uczyła się funkcjonować w nowych realiach. "Jak przetrwaliśmy jeden dzień i było fajnie i w miarę normalnie i udało się zjeść wspólnie posiłek, to był największy sukces tego dnia" - wyznaje. Te drobne elementy, jak wspólny posiłek czy chwila spokoju, miały przywracać poczucie normalności.
Najtrudniejsza była rozmowa z dzieckiem
W relacji Anastazji kluczowym, najbardziej bolesnym punktem okazało się przekazanie synowi wiadomości o śmierci ojca. "Natomiast najtrudniejsze było powiedzenie mu, przekazanie informacji, że jego tata nie żyje. To była chyba najgorsza i najtrudniejsza moja rozmowa" - przyznaje. Jak zaznacza, dalsze kroki podporządkowali wspólnemu radzeniu sobie, opiece psychologicznej i dawaniu dziecku przestrzeni do przeżywania emocji w swoim tempie.
W wywiadzie pojawia się też wątek duchowego wsparcia. Anastazja mówi wprost, że w kryzysowych chwilach szukała ukojenia w rozmowie z Bogiem. "Największą ulgą była modlitwa" - podkreśla. Tłumaczy, że dawała jej to poczucie stałości i sensu, gdy codzienność była nieprzewidywalna. W połączeniu z pracą ze specjalistami stanowiło to dla niej dwa filary przejścia przez żałobę.
Tomasz Jakubiak zmarł 30 kwietnia 2025 r. po zmaganiach z chorobą nowotworową. Wdowa wierzy, że konsekwentne wsparcie psychologiczne i spokojne budowanie codziennych rytuałów pomogą jej i synowi odnaleźć nową normalność. „Z całą resztą, myślę, że jakoś wspólnie damy sobie radę” - dodaje w materiale.