Fronczewski stracił prawo jazdy po alkoholu. Tak wykiwał potem SB 

Piotr Fronczewski 8 czerwca skończył 80 lat. Z tej okazji próżno jednak szukać wielkiego jubileuszu genialnego aktora. Mało kto pamięta, że w czasach PRL był on pod czujną obserwacją Służby Bezpieczeństwa, która próbowała go zwerbować w swoje szeregi.

Piotr Fronczewski opowiedział o opiece nad matkąPiotr Fronczewski skończył 80 lat
Źródło zdjęć: © AKPA
Maciej Gąsiorowski

Miało do tego dojść w 1983 r., kiedy aktor stracił prawo jazdy, po tym, jak wsiadł za kierownicę po dwóch kieliszkach wódki, które wypił z Januszem Gajosem. SB złożyła mu wówczas propozycję "nie do odrzucenia". Piotr Fronczewski, który akurat grał w "Akademii Pana Kleksa" oraz wydawał pierwszą płytę Franka Kimono, jednak się nie ugiął przed esbekiem, który zaproponował mu oddanie prawa jazdy w zamian za współpracę i donoszenie na środowisko kolegów. Służba Bezpieczeństwa wiedziała także, że aktor miał odwagę podpisać apel KOR-u w obronie uczestników Czerwca '76.

Fronczewski z gróźb bezpieki nic sobie jednak nie zrobił, gdy dowiedział się, jakie imię nosi esbek, który go inwigiluje, miał mu powiedzieć wprost: "Zbyszek, ni ch...! Będę jeździł rowerem" - cytuje słowa aktora "Dziennik".

Mimo odmowy współpracy Fronczewski odzyskał prawo jazdy, gdyż SB sądziło, że znany aktor wkrótce da się zwerbować. Ten jednak, zamiast ukrywać w tajemnicy spotkanie z bezpieką, zaczął rozpowiadać znajomym o próbie werbunku i dokonał tzw. "samospalenia". - Dla SB stał się bezużyteczny - opisywał tamte wydarzenia "Dziennik". "Daliśmy się wpuścić w maliny" - przyznawali potem w wewnętrznych raportach oficerowie SB.

W książce "Ja, Fronczewski" z 2015 r. Fronczewski przyznał, że nie zamierza oceniać tych, którzy w jego otoczeniu donosili SB, co dzieje się w środowisku aktorskim. A miałby ku temu powody, gdyż przez 15 lat tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa był jego kolega z Teatru Dramatycznego, aktor Maciej Damięcki ps. TW Bliźniak.

Wybrane dla Ciebie