Adam Pawlikowski, znany jako wszechstronny artysta, zyskał rozgłos dzięki swojemu naturalnemu talentowi aktorskiemu, ciesząc się uznaniem zarówno publiczności, jak i krytyków. Nie posiadał formalnego wykształcenia, lecz jego charyzma była niezaprzeczalna. W młodości walczył w Powstaniu Warszawskim w pułku Armii Krajowej "Baszta", trafił do niewoli niemieckiej. Po zakończeniu wojny studiował muzykologię i zajmowała się krytyką filmową.
Pawlikowski zasłynął jako odtwórca kapitana Boldta w "Stawce większej niż życie", gdzie nie mówił jednak swoim głosem. Był dubbingowany przez Leona Niemczyka. Zagrał także m.in. w "Kanale", "Zezowatym szczęściu" i "Czterdziestolatku", gdzie wcielił się w dziennikarza. Była to jego ostatnia rola.
Kiedyś działał tu słynny ośrodek z czasów PRL. Oto, co zostało z kultowego klubu
W pamięci widzów został jednak przede wszystkim jako Andrzej z "Popiołu i diamentu", gdzie partnerował mu Zbigniew Cybulski, m.in. w kultowej scenie podpalania kieliszków ze spirytusem.
Od uznania do odrzucenia
W 1967 roku życie Pawlikowskiego diametralnie się zmieniło. Po udziale w procesie Janusza Szpotańskiego, na który został wezwany jako świadek, aktor doświadczył bolesnego wykluczenia ze środowiska artystycznego. Ujawnienie jego współpracy z Służbą Bezpieczeństwa, chociaż jak się później okazało, wymuszonej i nierzetelnej, zniszczyło jego reputację. Jego współpraca z SB była wynikiem presji, a nie dobrowolnego wyboru. Publiczność i przyjaciele odwrócili się od niego, a kariera Pawlikowskiego załamała się.
Burzliwe życie osobiste
Niepowodzenia zawodowe zbiegały się z problemami w życiu osobistym. Jego burzliwy związek z Teresą Tuszyńską, gwiazdą kina, był szeroko komentowany w całej Warszawie. Rozstanie z aktorką było bolesne, a jej późniejszy związek z jego przyjacielem, Janem Zamoyskim, był dla Pawlikowskiego dodatkowym ciosem. Życie osobiste aktora stało się areną dramatycznych wydarzeń, które tylko pogłębiały jego kryzys.
Odrzucony przez społeczeństwo
Kiedy w wyniku problemów zdrowotnych i psychicznych, Pawlikowski znalazł się w sytuacji krytycznej, jego przyjaciel Kazimierz Żórawski starał się tłumaczyć jego działania. Podkreślał, że zeznania Pawlikowskiego nie miały na celu zaszkodzenia innym, a były wynikiem manipulacji i presji, którą aktor znosił z trudem.
Tragiczny finał
Adam Pawlikowski, mimo swojego wcześniejszego sukcesu i udziału w kultowych produkcjach PRL-u, nigdy nie odzyskał swojego miejsca w świecie sztuki. 17 stycznia 1976 roku, zmagając się z cyklofrenią i manią prześladowczą, popełnił samobójstwo. Grób na Starych Powązkach, w którym został pochowany pozostaje zaniedbany, będąc świadectwem nietrwałej pamięci o talencie i trudach, przez które przeszedł.