Prokop o szczerze mediach społecznościowych. "To dodatek, a nie treść życia"
Marcin Prokop w rozmowie z Plejadą szczerze mówi o swojej niechęci do mediów społecznościowych. Przyznaje, że świat oglądany przez ekran smartfona nie jest mu bliski.
Najważniejsze informacje
- Marcin Prokop wyjaśnia, że media społecznościowe traktuje jako dodatek, a nie centrum życia.
- Prezenter mówi, że woli doświadczać i zapamiętywać niż rejestrować wszystko telefonem.
- Traktuje media społecznościowe jako "bazowe minimum".
Marcin Prokop w najnowszej rozmowie wyjaśnia, jak patrzy na aktywność w mediach społecznościowych. Od lat kojarzony z telewizją i sceną, teraz mówi wprost, że internet nie jest jego naturalnym środowiskiem.
Prokop o social mediach: "Wolę przeżywać niż nagrywać"
Prezenter nie ukrywa rezerwy wobec świata aplikacji i ciągłego dokumentowania codzienności. W rozmowie z Plejadą podkreślił, że utrzymuje jedynie podstawową aktywność na swoich profilach, bez presji stałej publikacji. Zaznacza, że telefon nie powinien przesłaniać realnych doświadczeń i relacji, a internet, choć przydatny, nie może być jedynym filtrem rzeczywistości.
W rozmowie pada wyraźne uzasadnienie takiego podejścia. Prokop tłumaczy, że świadomie ogranicza czas w sieci i nie próbuje ścigać się na zasięgi. Ważniejsze jest dla niego skupienie na tym, co dzieje się tu i teraz, bez ciągłego sięgania po smartfon.
"Nie jest to mój świat" — stanowisko prezentera
"Nie lubię tego, nie jest to mój świat, nie przepadam za oglądaniem rzeczywistości przez pryzmat wiecznie wyciągniętego telefonu” - mówi Marcin Prokop. "Wolę rzeczy przeżywać, zapamiętywać, rejestrować w sercu i w głowie, a nie na karcie swojego telefonu, więc media społecznościowe są w moim życiu dodatkiem, a nie jego treścią"- dodaje. Jak podkreśla, utrzymuje "bazowe minimum" obsługi swoich profili.
Wypowiedź Marcina Prokopa w omawianym wywiadzie sygnalizuje, że gospodarz "Dzień dobry TVN" zachowuje ostrożność w sprawach rodzinnych i nie przenosi ich automatycznie do sieci. W jego narracji konsekwentnie powraca motyw granicy między życiem prywatnym a publicznym.