Przed przygodą z "Familiadą" Karol Strasburger nie miał doświadczenia prezenterskiego. Na małym ekranie pojawiał się jedynie jako aktor. Mimo to TVP postanowiła powierzyć mu posadę w nowym formacie — zupełnie nie wiedząc, czy Polacy przyjmą ich z otwartymi rękoma.
77-latek wrócił do początków tej współpracy. W Świecie Gwiazd przyznał, że w pierwszych odcinkach korzystał z napisanego scenariusza. To, co mówił, nie było spontaniczne — używał promptera.
Uwaga — pisano też rodzinom, jak mają odpowiadać — podkreślił.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOMartyna Wojciechowska o zmianach w telewizji TVN. Czy możemy być spokojni o jej przyszłość? "Propozycje oczywiście są"
Karol Strasburger uznał, że było to "fajne, choć nieporadne", w kamerze wyglądało nieco mozolnie i nie wszystko ostatecznie się sprawdzało. To sprawiło, że miał wątpliwości, czy dobrze wywiązuje się z zadania. Brał pod uwagę, że może zostać zastąpiony lub sam zrezygnuje.
Pamiętam swoje wahania, swoje wątpliwości, jak długo wytrzymam, czy jak długo ze mną wytrzymają, bo to tak dwustronnie wtedy myślałem o tym. I nagle 30 lat, ile to się zdarzyło w moim życiu, ile się zdarzyło w kraju, w którym żyjemy, w świecie, który nas otacza — rozwodził się w Świecie Gwiazd.
Gwiazdor filmu "Noce i dnie" nie ukrywał, że "Familiada" wpłynęła na jego życie i nie była tylko obowiązkiem, który wypełnia od trzech dekad. Posada prowadzącego w tym programie poskutkowała zmianami w jego zachowaniu- także poza anteną.
Widzę, jak to wpłynęło na mnie, na moje zachowanie, na mój sposób rozmowy z ludźmi, na moją psychikę, doświadczenie. Jestem innym człowiekiem zdecydowanie, niż byłem – podsumował.
Wciąż pracuje w "Familiadzie". Strasburger zdradził wysokość emerytury
Karol Strasburger mimo dojrzałego wieku nie zamierza rezygnować z pracy. Chce występować w "Familiadzie" tak długo, jak będzie to możliwe. To nie tylko sentyment, ale także kwestie finansowe.
Jakiś czas temu w "Fakcie" zdradził, że wysokość jego emerytury mieści się w granicach 1-2 tys. zł. To, jak stwierdził, nie wystarczałoby mu na "funkcjonowanie tak, jak do tej pory".