W kwietniu Chyczewska opisała okoliczności, w jakich usłyszała diagnozę dotyczącą syna. Jak relacjonowała, wydarzyło się to 20 kwietnia, w czasie gdy w Polsce trwała transmisja charytatywna Łatwoganga.
Diagnoza syna Marty Chyczewskiej
20 kwietnia, kiedy cała Polska zbierała pieniądze na chore dzieci, u mojego dziecka zdiagnozowano białaczkę limfoblastyczną typu b. Przed nami długa droga, wyślijcie nam trochę siły" - napisała Marta Chyczewska na Instagramie.
Aktorka poinformowała, na co choruje Leon, i poprosiła obserwujących o wsparcie. Z przekazanych przez nią informacji wynika, że przed rodziną jest dłuższy proces leczenia.
Zbiórka na leczenie Leona
Pod koniec czerwca Chyczewska przekazała, że zdecydowała się uruchomić zbiórkę na leczenie 3-letniego syna. Jak napisała, ma ona pomóc rodzinie przetrwać dwa lata terapii.
Chyba najtrudniejsza decyzja w moim życiu, ale niech się dzieje co chce. Zrobiłam to. Założyłam zbiórkę, która pomoże nam przetrwać dwa lata leczenia chemią" - poinformowała aktorka.
Pod postem pojawiły się słowa wsparcia od m.in. Mai Ostaszewskiej, Mileny Suszyńskiej, Olgi Sarzyńskiej i Anny Czartoryskiej-Niemczyckiej.
Na zrzutka.pl, gdzie trwa zbiórka, zebrano już ponad 24 tysiące złotych z planowanych 200 tysięcy.
W chwili diagnozy aż 86 proc. komórek jego szpiku stanowiły komórki nowotworowe. Choroba była obecna również w płynie mózgowo-rdzeniowym. Do tej pory Leon przeszedł już wiele trudnych procedur medycznych, liczne transfuzje, cztery punkcje szpiku i sześć punkcji lędźwiowych. Silna chemioterapia i sterydoterapia sprawiły, że przez pewien czas przestał chodzić. Dziś powoli odzyskuje siły i walczy o powrót do tego, co dla każdego dziecka powinno być oczywiste — biegania, zabawy i beztroskiego dzieciństwa. Obecnie Leon jest pacjentem oddziału onkologii dziecięcej w Paryżu, gdzie mieszkamy jako rodzina. To tutaj toczy się jego codzienna walka z chorobą — między kolejnymi badaniami, chemioterapią, rehabilitacją i pobytami w szpitalu. Nie mamy w Paryżu żadnego wsparcia rodzinnego i całą opiekę nad Leonkiem oraz organizację codziennego życia bierzemy na siebie sami. Przed nim wciąż bardzo długa droga. Leczenie potrwa co najmniej dwa lata - czytamy w opisie.