Szedł jak burza w "Milionerach". Poległ na podchwytliwym pytaniu

W poniedziałkowym wydaniu "Milionerów" Paweł Szczurowski z Wołomina długo radził sobie bezbłędnie, sukcesywnie zwiększając swoją wygraną. Ostatecznie jedno trudne pytanie przerwało jego dobrą passę i przekreśliło szanse na najwyższą nagrodę.

Uczestnik "Milionerów" poległ na podchwytliwym pytaniu.Uczestnik "Milionerów" poległ na podchwytliwym pytaniu.
Źródło zdjęć: © Facebook
Karol Osiński

Najważniejsze informacje

  • Paweł Szczurowski z Wołomina wygrał 125 tys. zł w "Milionerach".
  • Zrezygnował przy pytaniu za 250 tys. zł o skojarzenie miedzi w alchemii.
  • Po decyzji prowadzący ujawnił prawidłową odpowiedź: Wenus.

Nowy sezon "Milionerów" w Polsacie. Bez wątpienia emocje podkręciła niedawna wygrana miliona. W poniedziałek widzowie śledzili grę Pawła Szczurowskiego, grafika i specjalisty od efektów specjalnych z Wołomina. Zawodnik od początku grał spokojnie i skutecznie, a w studiu kibicowała mu siostra. Już w pierwszej części odcinka widać było, że pewnie żongluje pytaniami z różnych dziedzin.

Uczestnik "Milionerów" wygrał 125 tys. zł. Poległ na podchwytliwym pytaniu

Przełom przyszedł przy progu 50 tys. zł. Uczestnik wahał się, analizując warianty i przyznając, że trop "nić" byłby dla niego łatwiejszy. Wtedy sięgnął po koło ratunkowe, a Hubert Urbański – po specjalnej mechanice odcinka – wskazał odpowiedź D: labirynt. Paweł zaufał i się nie pomylił, zgarniając gwarantowane 50 tys. zł. Chwilę później wrócił do rytmu i bez potknięć poradził sobie z kolejnymi pytaniami.

Kolejny etap to 75 tys. zł – temat stadionu FC Barcelony nie zrobił na nim wrażenia. Następnie przyszło 125 tys. zł, gdzie pojawiła się Rakieta Stephensona, jeden z pionierskich parowozów. I znów trafnie. W ten sposób uczestnik stanął przed stawką 250 tys. zł i pytaniem, które, jak się okazało, przesądziło o dalszych losach gry.

Brzmiało: "Alchemicy wyróżniali siedem metali planetarnych. Z którą planetą kojarzyli czerwony metal miedź?" Do wyboru: Merkury, Wenus, Mars, Jowisz. Paweł otwarcie przyznał, że nie zna odpowiedzi. Rozważał skojarzenie z czerwoną planetą Marsem, ale obawiał się podchwytu i błędnej intuicji. Mimo że miał jeszcze telefon do przyjaciela, zdecydował, że bezpieczniej będzie zatrzymać dotychczasową wygraną.

Po rezygnacji prowadzący ujawnił właściwy wariant: Wenus. Co znamienne, wcześniej – na prośbę prowadzącego – tę odpowiedź wskazała siostra zawodnika. Decyzja o zejściu z gry okazała się więc kosztowna w potencjale, ale bezbłędna w kalkulacji ryzyka. Uczestnik zakończył występ z 125 tys. zł i brawami od publiczności.

Kilka dni wcześniej, 12 marca, Elżbieta Marszalec z Warszawy poprawnie odpowiedziała na pytanie za milion.

Wybrane dla Ciebie