Zagrała w "Domu dobrym" Smarzowskiego. "Nie marzyłam o tym"
Agata Turkot w rozmowie z Kubą Wojewódzkim i Piotrem Kędzierskim opowiedziała o współpracy z Wojciechem Smarzowskim. Jak przyznała, nigdy nie marzyła o tym, aby zagrać w filmie legendarnego reżysera. Zdradziła jednak, co się stało, że zaczęła z nim współpracę. — Chyba z Wojtkiem kliknęło — przyznała.
Najważniejsze informacje
- Agata Turkot ujawniła, że nie marzyła o pracy z Wojciechem Smarzowskim.
- Decydującą rolę odegrała reżyserka castingu Magda Szwarcbart.
- Aktorka mówi o "kliknięciu" na planie "Wesela" i powrocie reżysera z kolejną propozycją.
W najnowszym odcinku podcastu "Wojewódzki Kędzierski" Agata Turkot opisała drogę na plan Wojciecha Smarzowskiego. Zaznaczyła, że wcześniej nie widziała dla siebie miejsca w gronie regularnych współpracowników autora "Wesela" i "Domu złego". Aktorka wyjaśniła, skąd zmiana i co sprawiło, że jej nazwisko pojawiło się w napisach dwóch produkcji reżysera.
Agata Turkot nie marzyła o grze w "Domu dobrym" Wojciecha Smarzowskiego
Kluczem do podjęcia współpracy Agaty Turkot z Wojciechem Smarzowskim okazała się praca przy "Weselu" i spotkanie z ekipą. Turkot przyznała, że wokół Smarzowskiego istnieje elitarne grono aktorów, a ona sama długo uważała udział w jego filmach za nierealny. Podkreśliła też rolę Magdy Szwarcbart, odpowiedzialnej za casting do produkcji twórcy "Wołynia".
Turkot opisała przełomowy moment współpracy. "Chyba kliknęło z Wojtkiem podczas tego 'Wesela' i dla mnie to była niezwykła praca. Bardzo wtedy tego Wojtka poczułam i jak on do mnie wrócił z tą propozycją, to było to wspaniałe, że te wszystkie moje odczucia się potwierdziły" - powiedziała w podcaście. Dodała, że to spotkanie w wrażliwości było dla niej "niezwykłe".
Rozwijając wątek, prowadzący przypomnieli młode postacie z "Róży" i "Wołynia". Turkot wskazała jednak, że pierwsze plany dla młodych zdarzały się u reżysera rzadko. Zwróciła uwagę, że przez lata patrzyła na jego kino z dystansu, co dodatkowo wzmacniało poczucie, że udział w takim projekcie jest poza zasięgiem.
Głos w rozmowie zabrał też Kuba Wojewódzki, krytycznie oceniając film "Wesele". Turkot odpowiedziała, że trudno jej oddzielić emocje z planu od oglądu gotowego obrazu. "No właśnie teraz sobie myślę, że chyba nigdy nie marzyłam o spotkaniu z Wojtkiem, dlatego że te filmy nigdy nie były w mojej estetyce, które widziałam. Bardzo lubiłam 'Dom zły'. Zawsze. Dla mnie to było jakieś szaleństwo" - przyznała.
W końcówce rozmowy pojawił się temat stylistyki Smarzowskiego. Wojewódzki mówił o "bigosowych stereotypach", a aktorka odniosła się do autorskiego języka reżysera. "Tak, ale, jak to Wojtek mówi: on tak opowiada, tak widzi świat i potrafi tylko siekierą. Jasne, że to się komuś nie będzie podobało, ale jest rzesza ludzi, do których to trafia" - stwierdziła.
Turkot dodała, że choć kino Smarzowskiego bywa "aestetyczne", to siła filmów tkwi w intensywności świata przedstawionego. "Ale to jest film absolutnie 'aestetyczny', można powiedzieć. W każdym calu. Błoto, glina..." - zacytował w rozmowie Wojewódzki. Aktorka spuentowała, że właśnie dzięki temu specyficznemu językowi doszło do artystycznego porozumienia na planie.