Andrzej Mleczko przeciw znanej rzeźbie w Krakowie. Padły wulgaryzmy
Znany rysownik i satyryk Andrzej Mleczko od czasów studiów związany jest z Krakowem. Często bywa na Rynku Głównym, który go jednak w całości nie zachwyca. Ma szczególne miejsce, którego nie lubi. W jednym z ostatnich filmików na Facebooku go pokazał.
Andrzej Mleczko słynie z rubasznego poczucia humoru i opowiadania dowcipów bogatych w przekleństwa. Podczas opowiadania o najbardziej nielubianym miejscu na Rynku Głównym w Krakowie także korzystał z wulgarnego języka.
Tego miejsca, gdzie stoi ten gigantyczny łeb metalowy. Nienawidzę. Pewien rzeźbiarz, nie będę mówił nazwiska, wybitny skądinąd, który zmarł niedawno, mieszkał we Włoszech całe lata, ofiarował Krakowowi ten wielki metalowy łeb, który stoi obok Wieży Ratuszowej. Podarował go pod jednym warunkiem, co jest już wkurzające, że będzie stał na Rynku. A Rynek, k***a, jest to miejsce, gdzie się nie pakuje tego typu dysonansów. Pasuje ten łeb jak pięść do nosa - zaczął się obruszać Andrzej Mleczko.
Potem wyznał, że kiedyś opowiedział o tym prezydentowi Krakowa, Jackowi Majchrowskiemu, jednak nic nie udało mu się wskórać.
Ja kiedyś powiedziałem nawet prezydentowi Majchrowskiemu, że to tu w ogóle nie pasuje. A on powiedział: No tak, ale ludzie się lubią przy tym fotografować". A co mnie to k***a obchodzi? Nie pasuje i już. Kraków jest to średniowieczno-renesansowe cudo architektury i tutaj trzeba jak z jajkiem się z tym obchodzić, a nie k***a jakiś facet daje coś za darmo. To może tutaj postawmy jakieś gówno po prostu. Zdenerwowałem się, przepraszam - zakończył rysownik.
Andrzej Mleczko na myśli miał rzeźbę autorstwa Igora Mitoraja, rzeźbiarza światowej sławy, którego prace znajdują się w wielu miastach, nie tylko w Polsce, ale także w zachodniej Europie. Ten "metalowy łeb" to "Eros spętany" z 1999 r. Bliźniacza rzeźba stoi także w St Louis Citygarden.