Zbigniew Zamachowski wychował się w Brzezinach pod Łodzią. Nigdy nie zapomniał o miejscu swojego pochodzenia. We wspomnieniach często wraca do miłych chwil z okresu dzieciństwa. Konsekwentnie nie komentuje tego, co stało się z jego ojcem. Miał 18 lat, gdy Saturnin targnął się na własne życie.
Znam jego historię, wiem, że był przy samobójczej śmierci własnego ojca. Takie rzeczy zostają w człowieku - mówił w "Rewii" Kazimierz Kutz.
Reżyser stał się dla młodego Zbigniewa Zamachowskiego mentorem i opiekunem, który zastąpił mu ojca. Pod jego skrzydłami aktor odkrył swój talent i postanowił związać się zawodowo ze sceną.
Zbyszek jest wrażliwy i bardzo utalentowany. To dla mnie wyróżnienie, kiedy jestem nazywany jego przybranym ojcem - komentował Kazimierz Kutz.
Dzieciństwo Zamachowskiego. "Bez centralnego ogrzewania"
Wczesne dzieciństwo Zbigniew Zamachowski spędził w dwóch miejscach w Brzezinach. Najpierw wraz z rodzicami mieszkał w pałacyku, do którego zakwaterowano kilka rodzin (obecnie mieści się tam muzeum regionalne). Później, gdy miał 12 lat, przeprowadził się do bloku z lat 60.
Dzieciństwo, które tam spędziłem, i młodość do 18. roku życia były szczęśliwe, więc tym bardziej jawi mi się to miejsce coraz fajniej. Myślę o nim i tamtych czasach jak o idylli. [...] Blok też był szczególny: długi, bez centralnego ogrzewania, bez ciepłej wody, z piecami. Czyli właściwie jakby połączenie nowoczesności z przeszłością - opowiadał w rozmowie z kobieta.pl.
Aktor znany z filmu "Zawrócony" część roku (od maja do września) spędzał u babci. W pozostałe miesiące mieszkał w bloku, jednak mimo panujących tam surowych warunków zapamiętał przede wszystkim to, co dobre.
Mieszkałem na pierwszym piętrze w bloku przy ulicy wówczas 15 Grudnia, a obecnie św. Anny. I to są też cudowne wspomnienia. Pamiętam choinkę, którą ubieraliśmy zawsze wspólnie z rodzicami. I dźwięk sań jeżdżących po ulicach - podsumował.