Córka kultowego aktora PRL na legendarnym bazarze. Zmarł w zapomnieniu
Rafał Dajbor to pisarz i niezawodowy aktor, zajmujący się tematyką gwiazd PRL. W jednej ze swoich książek "Jak u Barei, czyli kto to powiedział" opisał smutną historię Krzysztofa Świętochowskiego, aktora znanego z komedii Stanisława Barei. Teraz opublikował zdjęcie jego córki.
Córka Krzysztofa Świętochowskiego odwiedziła stoisko z książkami na Bazarze Różyckiego w Warszawie. Właścicielka zrobiła jej zdjęcie, gdy ta trzymała otwartą książkę Dajbora na stronie ze zdjęciem jej ojca.
Taka historia! Nie wiem, czy wiecie, ale wszystkie moje książki można kupić - i to z moim podpisem - na stoisku, które na Bazarze Rożyckiego (pawilon nr 44) prowadzi zaprzyjaźniona artystka rękodzielniczka Aleksandra Morgana Zadrożna. W ostatni weekend na tym stoisku pojawiła się wyjątkowa klientka! Spójrzcie na zdjęcie - oto Córka Krzysztofa Świętochowskiego, prezentująca zdjęcie Taty (z Hanną Balińską) z filmu "Brunet wieczorową porą" - napisał pisarz na Facebooku, publikując zdjęcie.
Krzysztof Świętochowski był synem spikera powstańczej radiostacji "Błyskawica" Zbigniewa Świętochowskiego. Z żoną Krystyną Kołakowską doczekał się córki. Niestety aktor uzależniony był od alkoholu, przez co jego małżeństwo się rozpadło. Przeważył o tym jego wyjazd do Związku Radzieckiego.
Na tym wyjeździe Krzysiek stracił nad sobą kontrolę, chcąc dorównać rosyjskim przyjaciołom. Potem było już tylko gorzej, co ostatecznie sprawiło, że rozstaliśmy się - wyznała w książce Dajbora.
Świętochowski oprócz "Bruneta wieczorową porą" zagrał u Barei także w "Co mi zrobisz , jak mnie złapiesz?" i "Misiu". Kojarzą go także widzowie "07 zgłoś się".
To on jest grabarzem w "Grobowcu rodziny von Rausch", a w odcinku "Ślad rękawiczki" bardzo obrazowo określa jedną z gościń Wasyluka: "Kurew jakaś, bo też we futrze była". Wybitny lektor i spiker radiowy, a przy tym niezapomniany aktor charakterystyczny! - napisał dalej Rafał Dajbor.
Krzysztof Świętochowski zmarł w Boże Narodzenie 1992 roku. Od dłuższego czasu chorował, był także bezrobotny. Na kilka miesięcy przed śmiercią wystosował list do zarządu ZASP-u, w którym prosił o rozłożenie rat składkowych i pogrzebowych z powodu trudnej sytuacji finansowej.
Zwracam się z uprzejmą prośbą o umożliwienie mi spłaty zaległych składek członkowskich i pogrzebowych w ratach, na jakie pozwolą mi dorywcze zarobki. Jestem całkowicie bezrobotny. Dwa ostatnie miesiące chorowałem, nie zarabiając ani złotówki. Dziękuję za przychylne rozpatrzenie mojej prośby - pisał.
Na pogrzebie aktora zjawiło się niewielu osób. Na Starych Powązkach w Warszawie byli głównie gapie. Wiąże się z tym historia opowiedziana przez Elżbietę Karaszewicz, wdowę po aktorze Jerzym Karaszkiewiczu:
A trzeba wiedzieć, że Musiek - mały, szczupły, drobny - chowany był, nie wiedzieć czemu, w gigantycznej wręcz trumnie, co zresztą od razu wywołało wesołość w zgromadzonym w kościele STS-owym gronie. W pewnym momencie jakaś pani, taka właśnie spoza środowiska, zwróciła się do Ryśka Pracza z pytaniem: "Przepraszam, kto tu jest chowany?" A Rysiek odpalił: "Kawał aktora".