Jerzy Bińczycki. Roli w "Nocach i dniach" miało nie być. Zastąpił Jasiukiewicza
Mało kto pamięta, że pierwotnie rolę Bogumiła Niechcica miał zagrać Stanisław Jasiukiewicz, a nie Jerzy Bińczycki. Aktor znany z "Krzyżaków" odmówił jednak z powodu śmiertelnej choroby. Potem Jerzy Antczak rolę w "Nocach i dniach" obiecał Józefowi Nowakowi. Ostatecznie jednak zagrał ją Bińczycki. I dziś trudno wyobrazić sobie innego Bogumiła Niechcica.
- To cykl "Niezapomniane historie", w którym przybliżamy losy znanych polskich aktorów, piosenkarzy, dziennikarzy czy też sportowców i polityków.
- W ósmym odcinku prezentujemy losy Jerzego Bińczyckiego. W artykule dowiecie się jak aktor dostał swoje dwie największe role - Bogumiła Niechcica i prof. Rafała Wilczura.
- Nowe odcinki cyklu w każdy piątek o godz. 8:00 na rozrywka.o2.pl.
Zanim zyskał sławę, był głównie cenionym aktorem Starego Teatru w Krakowie, z którym związany był od 1965 r. do końca swoich dni. Piastował w nim nawet funkcję dyrektora na krótko przed śmiercią w 1998 r. Karierę wywindowała mu rola Bogumiła Niechcica w ekranizacji powieści Marii Dąbrowskiej "Noce i dnie". Wcześniej widzowie mogli go oglądać jedynie w mało znaczących rolach, m.in. w "Janosiku" czy filmie "Sól ziemi czarnej".
Rola u Jerzego Antczaka
To wcale nie Jerzy Bińczycki miał partnerować Jadwidze Barańskiej w "Nocach i dniach". Choć dziś ciężko wyobrazić sobie film bez jego udziału, reżyser w roli Bogumiła Niechcica pierwotnie widział Stanisława Jasiukiewicza, aktora znanego z roli Ulricha von Jungingena w "Krzyżakach" czy grania we "W pustyni i w puszczy" i serialach "Czterej pancerni i pies" oraz "Stawka większa niż życie". Ten jednak odmówił grania z powodu swojego stanu zdrowia. Bińczycki nie był nawet drugim wyborem. Ale od początku. Sam reżyser wspominał to tak:
Przesłałem Staszkowi scenariusz i czekam na odpowiedź. Nie miałem wątpliwości, że pęknie ze szczęścia. A tu niespodzianka. Po trzech dniach dzwoni do mnie: "Ja nie mogę grać Bogumiła. Nie dlatego, że nie chcę. Nie wolno mi... Kiedyś to zrozumiesz. Realizacja filmu będzie rozciągnięta na lata... A nad moją głową skłębiły się czarne chmury". Byłem tak speszony, że nie miałem odwagi zapytać go, dlaczego? Zza telefonu powiało czymś hiobowym. Istotnie. Miał początki złośliwego raka trzustki i niestety dni jego były policzone. Niezwykła prawość i lojalność kazały mu ustrzec mnie przed katastrofą; bo przecież mógłby odejść w czasie realizacji filmu. To był cały Jasiuk - wyznał Jerzy Antczak w rozmowie z okazji 70-lecia Telewizji Polskiej w 2022 r.
Stanisław Jasiukiewicz pojawił się nawet na planie "Nocy i dni", ale jako gość.
W czasie kręcenia ślubu Bogumiła i Barbary przyszedł do kościoła Wizytek. Stał cicho w bocznej nawie i... płakał. Pamiętam, jak łzy płynęły mu po policzkach. Ktoś mnie odwołał. Kiedy wróciłem, już go nie było. Umarł w dniu, w którym kręciliśmy scenę nenufarów. Był piękny słoneczny dzień i całe rozbawione towarzystwo biegło w stronę olbrzymiej tafli, pokrytej tymi pięknymi kwiatami. Ktoś z biura przyniósł wiadomość o jego śmierci. Przerwałem zdjęcia. Usiedliśmy na trawie i w milczeniu odmawialiśmy modlitwy za spokój jego duszy - wspominał reżyser.
Stanisław Jasiukiewicz zmarł 27 czerwca 1973 r. w wieku zaledwie 52 lat, czyli ponad dwa lata wcześniej od premiery filmu. Aktor został pochowany w grobowcu rodzinnym na Starych Powązkach w Warszawie.
Drugą osobą, którą Jerzy Antczak widział jako odtwórcę roli Bogumiła, był Józef Nowak, (znany później z serialu "Dom").
Dostałem scenopis, omówiliśmy rolę. Ba! Konwersowaliśmy już nawet, czy mam zapuszczać brodę od zaraz, czy jeszcze trochę poczekać — wspominał sam zainteresowany w magazynie "Perspektywy".
Roli jednak ostatecznie nie dostał. - Kolega Bińczycki z Krakowa lepiej mu pasował, więc moja przygoda z "Nocami i dniami" zakończyła się szybciej, niż mogłem przypuszczać — dodał w wywiadzie.
Jerzy Bińczycki to, że został zaangażowany do "Nocy i dni", zawdzięcza nieżyjącej już Barbarze Ptak.
Basia Ptak, kostiumolog "Nocy i dni" i wielu innych polskich dzieł filmowych, jest "matką chrzestną" filmowego Bogumiła Niechcica. Wiedząc, że Stasio Jasiukiewicz "odmówił" przyjęcia roli, strzeliła bez namysłu: "Mam Bogumiła! W Krakowie. Nazywa się Jerzy Bińczycki... Wielki, zwalisty… - przypomniał Antczak.
Na początku Bińczycki nie chciał przyjąć roli. Reżyser pojechał do niego na rozmowę do Krakowa i zaprosił do Hawełki na alkohol.
Panie reżyserze, ja się do filmu nie nadaję. Wszystkie próbne zdjęcia spaliłem. Uchwalono, że jestem niefilmowy. Połknął zawartość kielicha. Po kilku kolejkach powiedziałem: – Proponuję panu, aby zagrał pan Bogumiła Niechcica w Nocach i dniach bez próbnych zdjęć. – Bierze mnie pan tak w ciemno? – Tak – powiedziałem – bez próbnych zdjęć. Tylko będzie pan musiał zapuścić brodę. – Wiem, mordę mam jak patelnia, już to nieraz słyszałem. Popełnia pan samobójstwo. Ostrzegam. Ale skoro jest pan tak odważny... niech będzie. No to, panie reżyserze, rąbniemy sobie jeszcze po jednym? - powiedział mu wówczas Jerzy Bińczycki.
Rola u Jerzego Hoffmana
Wizerunek brodatego aktora przetrwał potem lata. Zarost szczególnie przydał się Bińczyckiemu w "Znachorze". Okazuje się, że rolę profesora Rafała Wilczura także dostał podczas wizyty w restauracji.
Spotkał się z Jerzym Hoffmanem w SPATIF-ie. Kiedy wrócił do domu, powiedział: "Pan Jerzy zaproponował mi rolę w »Znachorze«". Zaniemówiłam, ale bardzo się ucieszyłam. Nie, nie odmówił, ale to było rzeczywiście wyzwanie. Jedno co sobie założył i zresztą ja też podpowiadałam, żeby nie wracał do oryginału — mówiła wdowa po aktorze, Elżbieta Bińczycka.
Wyznanie córki
Teatrolożka i polityk Unii Europejskich Demokratów była drugą żoną aktora. Wcześniej Bińczycki w latach 60. był mężem aktorki Elżbiety Willówny, z którą miał córkę Magdalenę Łaptaś, naukowczynię, która zmarła w 2025 r. w wieku 58 lat. Niedługo przed śmiercią udzieliła wywiadu, w którym wyznała, że jej ojciec miał nałogi.
Bo trzeba otwarcie powiedzieć, że tato miał problem z hazardem i alkoholem. W domu starano się nie poruszać tego tematu – ani mama, ani babcia, ani rodzina taty o tym nie mówili, ale Kraków jest specyficznym miejscem, trudno takie rzeczy ukryć, wiele słyszałam z tzw. miasta. Choćby o zamiłowaniu taty do gry w karty na pieniądze - mówiła dr historii sztuki w magazynie "Zwierciadło".
Gdy Jerzy Bińczycki kręcił "Znachora" w 1982 roku jego żona była w ciąży.
Oczekiwałam wówczas na naszego Jana. To dla niego też nie było łatwe, bo miałam trudne początki. Niezbyt dobrze się czułam i troszkę mu dokuczałam, zamiast pomagać. Jerzy Hoffman był tak uprzejmy, że pozwolił mi towarzyszyć nawet na planie Jerzemu - mówiła Elżbieta Bińczycka w "Dzień dobry TVN".
Jan został kulturoznawcą. Niestety tata nie dożył jego studiów, zmarł, gdy syn miał zaledwie 16 lat. Jerzy Bińczycki odszedł 2 października 1998 r. i został pochowany na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Ostatnie filmy z jego udziałem - "Pan Tadeusz", "Syzyfowe prace" oraz "O dwóch takich, co nic nie ukradli" miały premiery już po jego śmierci.
W kolejnym odcinku cyklu "Niezapomniane historie" przedstawimy losy Tadeusza Łomnickiego. Czy lubił postać pułkownika Michała Wołodyjowskiego? Przeczytacie o tym już 19 czerwca o godz. 8:00.