Iga Cembrzyńska, a właściwie Maria Elżbieta Cembrzyńska, w latach 60. i 70. była jedną z najpopularniejszych gwiazd polskiego kina. Widzowie oglądali ją jako księżniczkę Eminę w "Rękopisie znalezionym w Saragossie", Mariannę w "Krzyku", w komedii "Hydrozagadka" oraz w "Salcie". W ostatnim z obrazów partnerowała Zbigniewowi Cybulskiemu.
Sama uznawała, że jej najważniejszą rolą była postać Starej w "Gwiezdnym pyle". Mało brakowało, a nie zagrałaby w żadnej z tych produkcji. Początkowo nie zamierzała wiązać swojej zawodowej przyszłości z aktorstwem.
Zawsze ciągnęło mnie do sztuki, ale nie myślałam o aktorstwie. Najpierw zdawałam na dziennikarstwo. Egzaminy zaliczyłam, ale nie dostałam się przez inteligenckie pochodzenie. Wtedy to nie pomagało. Zdecydowałam się na filozofię. Studiowałam ją cały rok, bardzo to lubiłam. Ale serce ciągnęło do sztuki. Postanowiłam spróbować dostać się do szkoły teatralnej, a potem już wszystko potoczyło się trochę samo - opowiadała w książce pt. "Mój intymny świat".
Iga Cembrzyńska nie ukrywała, że podczas egzaminów do szkoły teatralnej była bardzo zdenerwowana, a po wyjściu sali była przekonana, że się nie dostanie. Stało się inaczej, a niektórych swoich profesorów zapamiętała na całe życie.
Pamiętam swoje relacje z prof. Aleksandrem Bardinim. Na początku bardzo mnie nie lubił, a ja się przy nim niezwykle denerwowałam, nie mogłam wydusić z siebie głosu. Później bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Pamiętam też jak prof. Jan Świderski powiedział do naszej grupy: "Maryśki wstawać!" Tośmy wstały, a było nas kilka. "Ponazywać się jakoś, bo mi się mylicie!" - mówiła w 2016 r.
Rodzice Cembrzyńskiej nie od razu zaakceptowali wybór aktorstwa
Jej rodzice nie od razu zaakceptowali ten wybór. Choć wspierali ją w rozwijaniu umiejętności scenicznych (jako dziecko uczyła się gry na instrumentach i śpiewania, chodziła do szkoły baletowej), to nie wierzyli, że sztuka może zapewnić ich córce stabilne życie.
Wyrastałam w tym, ale pomysł, żebym jako swoją drogę życiową wybrała aktorstwo? To już było kontrowersyjne. Potem rodzice się do tego przekonali, najpierw mama, trochę później tata - wspominała Iga Cembrzyńska.