Julia Kamińska ujawniła, co oszuści robią z kociętami pod pozorem adopcji
Julia Kamińska ostrzegła przed obłudnymi działaniami oszustów, którzy adoptują małe kotki, a potem sprzedają je jako żywy pokarm dla węży. Gwiazda serialu "BrzydUla" poinformowała, że ludzie zgłaszają na policję "setki screenów rozmów".
Julia Kamińska wkroczyła do akcji jako kolejna celebrytka walcząca o dobro zwierząt. Gdy Małgorzata Rozenek, Doda i Joanna Krupa forsowały w Sejmie prawo dotyczące kontroli schronisk dla zwierząt, ona w sieci opowiedziała o bulwersującej sprawie dotyczącej kociąt. Od razu przeszła do rzeczy.
Moja kumpela Justyna była na policji zgłosić ten proceder. Okazuje się, że działają w internecie grupy, które pod pozorem adopcji ratowanych kociąt, przeznaczają je na sprzedaż na żywy pokarm dla węży. Ludzie zgłaszają setki screenów rozmów, przyznań. Skala zaczyna wyglądać powoli na coś znacznie większego niż pojedynczy incydent — ogłosiła na Instagramie.
Serialowa Ula Cieplak z "BrzydUli" stwierdziła, że "ten proceder trwa od lat", a oszuści działają w różnych miastach w Polsce i nie mają jednej nazwy — zmieniają ją w zależności od miejsca, w którym umawiają się na odbiór kociąt.
Niezależnie od procesu, który będzie się toczyć, uważam, że bardzo ważne jest, aby sprawa zyskała rozgłos, a my zachowali czujność. Jeśli oddajecie zwierzę do adopcji — sprawdzajcie, komu je oddajecie. Sprawdzajcie profile i podpisujcie umowy. To bardzo, bardzo ważne — zakończyła.
Fani zareagowali na nagranie Kamińskiej. "Dobrze, że o tym mówisz"
Apel Julii Kamińskiej błyskawicznie zebrał polubienia i komentarze. Internauci zgodzili się z aktorką, że sprawa powinna zostać zbadana przez policję, a ewentualni winni ponieść konsekwencję. Tylko część osób wyraziła swoje wątpliwości.
"Ludzie to potwory", "Dobrze, że głośno o tym mówisz", "Niech ta sprawa nabierze rozpędu na całą Polskę", "Oby winni za to zapłacili. Biedne kotki", "A czym się różni kotek od szczura albo myszy, które też są dawane wężom? Hipokryzja", "Słyszałem o tym, ale jestem dalej w szoku. Koty nie są szkodnikami, żeby je tak traktować" - pisali na Instagramie i Facebooku.