Książę Harry zeznaje w sądzie. Ostatni pozew przeciw tabloidom w kluczowej fazie
Książę Harry zeznaje w londyńskim High Court w sprawie przeciw wydawcy Daily Mail. To finał jego wieloletniej batalii o rzekome nielegalne zdobywanie informacji.
Najważniejsze informacje
- Harry jako pierwszy świadek stanął w High Court w Londynie w procesie przeciw Associated Newspapers.
- Sprawa dotyczy 14 artykułów z lat 2001–2013 i ma potrwać dziewięć tygodni.
- Wydawca zaprzecza zarzutom i twierdzi, że materiały były „pozyskane legalnie”.
Książę Harry pojawił się 21 stycznia w sali 76 High Court w Londynie, gdzie ruszyła kluczowa faza jego ostatniego aktywnego pozwu przeciw brytyjskiemu wydawcy Associated Newspapers, właścicielowi Daily Mail i Mail on Sunday. To konsekwencja kilkuletnich sporów o rzekome nielegalne metody pozyskiwania informacji. Prócz Harry’ego stronę powodową tworzy sześcioro innych osób publicznych.
Książę Harry sądzi się z wydawcą brytyjskich tabloidów
Duke of Sussex, 41 lat, został wezwany na świadka jako pierwszy. Jego prawnik David Sherborne poprosił go o złożenie przysięgi, a sąd, którym kieruje sędzia Nicklin, rozpoczął dziewięciotygodniowy proces. Roszczenia Harry’ego dotyczą 14 publikacji z lat 2001–2013, a koszt sprawy szacuje się na ponad 50 mln dol. Współpowodowie to m.in. Elton John, Elizabeth Hurley i Sadie Frost.
Wydawca konsekwentnie odrzuca zarzuty. W dokumentach sądowych Associated Newspapers wskazuje, że sporne teksty były sourcingowane w pełni legalnie, w oparciu o kontakty dziennikarskie, rzeczniczki prasowe, freelancerów, fotografów oraz wcześniejsze publikacje. Prawnik wydawcy Anthony White zapowiedział w sądzie, że dziennikarze przedstawią "przekonujące wyjaśnienia legalnych źródeł".
Według People obrona zwraca uwagę, że Harry nie zgłaszał uwag do tekstów w momencie ich publikacji. W trakcie zeznań książę przyznał: "Nie, o ile mi wiadomo", po czym wyjaśnił, że "instytucja", której był częścią, kierowała się zasadą "nigdy nie narzekaj i nigdy nie tłumacz". "Nie wolno mi było składać skarg" – dodał. Jądrem sporu są materiały o jego życiu prywatnym, w tym relacji z Chelsy Davy w latach 2004–2011, które – jego zdaniem – zawierały dane możliwe do uzyskania jedynie nielegalnie.
Prawnik Harry’ego argumentował, że zainteresowanie opinii publicznej rodziną królewską jest „ogromne” i że "nikt nie sprzedawał więcej egzemplarzy niż książę Sussex". Podkreślił też, że dla jego klienta sprawa dotyczy odkrycia prawdy, a nie pieniędzy. W pozwie wskazano na obciążenie relacji prywatnych szczegółową ekspozycją medialną i długotrwały stres.
Zeznania Harry’ego i wcześniejsze batalię prawne
W pisemnych oświadczeniach Harry opisał głęboko niepokojący wpływ publikacji. Pisał o paranoi nie do uwierzenia, utracie zaufania i izolacji. "Uważam za głęboko niepokojące, że Associated używało sformułowań typu ‘źródła’, ‘przyjaciele’ i tym podobne jako zasłony dla nielegalnego pozyskiwania informacji" – czytamy w materiałach złożonych w sądzie. Tuż przed przylotem do Londynu jego rzecznik przekazał People, że Harry był pewny siebie i gotowy do procesu.
To nie pierwsze wystąpienie księcia na świadka. W 2023 r. zeznawał w innym sporze z brytyjską prasą. W 2024 r. zasądzono mu odszkodowanie w sprawie przeciw grupie Mirror, a w styczniu 2025 r. doszło do ugody z wydawcą The Sun, który złożył „pełne i jednoznaczne przeprosiny” oraz wypłacił „znaczne odszkodowanie” za włamania do skrzynek i naruszenia prywatności, uznając także wcześniejsze naruszenia prywatności jego matki, księżnej Diany.
Proces w Londynie ma potrwać dziewięć tygodni, a w jego trakcie zeznania mają składać liczni dziennikarze i świadkowie wskazani przez strony. Linia obrony Associated Newspapers opiera się na tezie o legalnym pochodzeniu informacji, podczas gdy strona powodowa przekonuje, że szczegółowość publikacji nie mogła wynikać z otwartych źródeł. Stawką jest nie tylko rozstrzygnięcie indywidualnych roszczeń, ale i standardy pracy tabloidów w sprawach dotyczących prywatności osób publicznych.