Mrozowska o wychowywaniu 4 dzieci. "Nie mają obowiązku mi się spowiadać"
Znana z serialu "Rodzina zastępcza" Monika Mrozowska jest matką czwórki dzieci. W podcaście "XYZ" podzieliła się doświadczeniami z macierzyństwa. "Dzieci nie mają obowiązku spowiadać mi się ze wszystkiego" - oznajmiła.
Monika Mrozowska przez 9 lat była żoną Macieja Szaciłły. W trakcie małżeństwa (w latach 2003-2012) urodziła Karolinę i Jagodę. Ich młodszy brat Józef przyszedł na świat w 2014 roku. Najmłodszą pociechą aktorki jest Lucjan, który aktualnie ma 5 lat.
Serialowa Majka z "Rodziny zastępczej" spełnia się jako mama i stara się budować dobre relacje z dziećmi, jednak jest świadoma, że mają przed nią tajemnice. Ich prywatność jest dla niej ważna i zachowuje do tego dystans.
U nas raczej nie zdarzają się sytuacje, żebym wchodziła w rolę mamy -przyjaciółki. [...] Uważam, że dzieci nie mają obowiązku spowiadać mi się ze wszystkiego, co dzieje się w ich życiu. Myślę, że to całkowicie zdrowe i normalne, że dzieciaki mają swój świat — opowiadała w podcaście "XYZ".
Monika Mrozowska daje dzieciom przestrzeń na to, by o niektórych sytuacjach nie mówiły nikomu lub tylko swoim znajomym. Mimo że ma narzędzia, by je kontrolować, nie chce "ich inwigilować i wchodzić w ich życie z butami".
Nie chcę ich śledzić, podsłuchiwać. Uważam, że to nie jest do końca w porządku. Wtedy przestajemy mieć do siebie zaufanie. [...] Mamy taką zasadę, że cokolwiek by się nie działo, nawet jeśli to są najgorsze rzeczy, to mówimy sobie prawdę. Różnie to wychodzi, czasami dzieciaki zaczynają lawirować i manipulować rzeczywistością — mówiła.
45-latka dodała, że jej najstarsza córka ma 23 lata i jakiś czas temu się od niej wyprowadziła. Mimo to Karolina sama z siebie chce utrzymywać z nią bliski kontakt. Traktuje to jako "największy prezent macierzyństwa".
Monika Mrozowska o relacji z matką. "Wykonała 1000 proc. normy"
Monika Mrozowska przyznała, że z własną rodzicielką ma inną relację. Nie czuje silnej potrzeby, by spędzać z nią dużo czasu, jednak jest przekonana, że wynika to ze zmian kulturowych i różnicy w wychowywaniu dzieci kiedyś, a dziś.
Uważam, że moja mama na te czasy, w których mnie wychowywała, czyli lata 80. i 90., wykonała 1000 proc. normy i była najlepszą mamą, jaką mogłam sobie wtedy wymarzyć. [...] Zawsze trzymała za mnie kciuki i była moją największą cheerleaderką. Mogła popełnić inne błędy, ale tę pracę wykonała na szóstkę z plusem. Wiem, że to, jak wychowuje swoje dzieci, zawdzięczam jej. Dała mi fundament — podsumowała.