Potocka była w depresji i bez pieniędzy. "Odnosiłam porażkę za porażką"
Małgorzata Potocka nie mogła znaleźć pracy, nie miała pieniędzy na opłaty, a do tego cierpiała z powodu rozstania. Przez natłok trudności nabawiła się depresji, którą ukrywała przed córkami. W Plejadzie wyznała, że w pewnym momencie pojawiły się u niej myśli rezygnacyjne. Jak sobie z tym poradziła?
72-letnia Małgorzata Potocka jest spełniona i szczęśliwa, ale nie zawsze tak było. Po związkach, w których nie czuła się do końca kochana, przyszedł jeszcze trudniejszy czas. Nie mogła znaleźć pracy, a oszczędności topniały. W rezultacie pojawiła się depresja.
Odnosiłam porażkę za porażką, niepowodzenie za niepowodzeniem. Nic mi się nie udawało. A miałam dwie córki, wielki dom i masę obowiązków. Udawałam, że wszystko jest w porządku. Gdy zostawałam sama, zasłaniałam okna, kładłam się do łóżka, leżałam i się nie ruszałam. Gdy wracały moje córki, odnajdywałam w sobie pokłady nadludzkiej siły i wstawałam. Nie chciałam, by one zorientowały się, że jest ze mną tak źle. Choć, oczywiście, one widziały moją słabość — wyznała w Plejadzie.
Uczestniczka 18. edycji "Tańca z gwiazdami" (odpadła jako pierwsza) pamięta, że w pewnym momencie czuła się tak, jakby "waliła łbem o ścianę" — w żaden sposób nie umiała poradzić sobie z chorobą.
W następstwie ponurego nastroju pojawiły się destrukcyjne myśli. Małgorzata Potocka czuła, że "nie da się z tego wygrzebać". Wtedy uświadomiła sobie, że jedynym rozwiązaniem jest zwrócenie się o pomoc do specjalisty. Był nim jej przyjaciel, psycholog Jacek Santorski.
Doszłam do wniosku, że chyba lepiej, jakbym zniknęła z tego świata. Uznałam, że dalsze życie nie ma najmniejszego sensu. [...] Gdy tylko w mojej głowie pojawiły się takie myśli, natychmiast poszłam do psychologa. Powiedziałam mu, że [...] zaczynam bredzić. I wszystkich zachęcam do tego, by nie bali się mówić o swoich problemach i prosić o pomoc. Nie ma w tym nic złego. To oznaka siły, a nie słabości — opowiadała.
Nie tylko terapia. To pomogło Potockiej w depresji
Gwiazda serialu "Matki, żony i kochanki" przyznała, że pomogła jej nie tylko terapia, ale również aktywność fizyczna. Zaczęła uprawiać jogę, która pozwoliła jej zajrzeć w głąb siebie i lepiej się zrozumieć.
Uratowała mnie też joga. [...] W tamtym momencie wiedziałam, że wyjątkowo muszę zadbać o swoją sprawność fizyczną, umysłową i psychiczną — podsumowała.