Wokalistka Camasutry opowiedziała o chorobie dzieci. Nie mogła powstrzymać łez
Małgorzata Główka po raz pierwszy publicznie opowiedziała o dramatycznych doświadczeniach swojej rodziny i chorobie siedmioletnich bliźniąt. Jej wyznanie wywołało łzy zarówno u artystki, jak i prowadzącej Olga Filipek.
Najważniejsze informacje
- W "Halo tu Polsat" Małgorzata Główka ujawniła, że jej córka Zosia ma od urodzenia porażenie mózgowe.
- Pod koniec ub.r. u jej syna zdiagnozowano nowotwór złośliwy móżdżku; leczenie ma potrwać ok. półtora roku.
- Artystka mówi, że scena daje jej siłę, a decyzję o szczerości podjęła m.in. przy okazji koncertu charytatywnego.
W emocjonalnej rozmowie w "Halo tu Polsat" Małgorzata Główka po raz pierwszy tak szeroko opowiedziała o rodzinnych zmaganiach. Wokalistka disco polo zdecydowała się na publiczne wyznanie dopiero teraz, po latach oddzielania życia prywatnego od sceny. Podkreśliła, że wychowuje siedmioletnie bliźnięta i od początku mierzy się z diagnozą córki.
Małgorzata Główka ze łzami w oczach w "Halo tu Polsat". Wspomniała o chorych bliźniakach
Artystka przyznała, że Zosia od urodzenia jest niepełnosprawna i ma porażenie mózgowe. Wspominała, jak rodzina krok po kroku oswajała się z kolejnymi informacjami medycznymi i przyszłością, która ich czeka. Mówiła też o świadomym wyborze prywatności, by chronić dzieci i utrzymać granicę między domem a karierą.
Główka nie ukrywała, że przez długi czas próbowała funkcjonować tak, jakby nic się nie działo. "Uznałam, że może będę taką Hanną Montaną, która zakłada perukę i udaje, że wszystko jest ok, bo tak było po prostu prościej" - wyznała w programie. Decyzję o powiedzeniu prawdy podjęła latem 2025 r., m.in. przy okazji koncertu charytatywnego dla córki.
Przełomowy moment przyszedł pod koniec ub.r., gdy niespodziewanie zachorował jej syn. Tuż przed planowanym występem w świątecznym wydaniu programu śniadaniowego chłopiec trafił do szpitala. "Dzień przed realizacją programu trafiliśmy na onkologię z synem do Centrum Zdrowia tutaj w Warszawie i okazało się, że ma nowotwór złośliwy móżdżku. No i nasza gehenna się zaczęła po raz drugi" - mówiła.
Wokalistka podkreśliła, jak trudne były pierwsze dni po diagnozie. "Myśleliśmy, że to coś lżejszego, że to zwykła torbiel. Każdy czuje się bezsilny, kiedy słyszy: 'Mamo, czy ja umrę?'. On ma tylko 6,5 roku, leczenie będzie trwało półtora roku" - dodała. Zaznaczyła, że strach i niepewność towarzyszą jej każdego dnia.
Mimo obciążeń Główka nie zawiesiła występów. Podkreśliła, że koncerty są dla niej formą wytchnienia i dają energię do mierzenia się z codziennością: nocne powroty ze sceny, a rano leczenie, rehabilitacja i opieka nad dziećmi. Mówiła, że szczerość przyniosła jej ulgę i ma nadzieję, że doda otuchy innym rodzicom w podobnej sytuacji.
Artystka przyznała też, że po ogłoszeniu zbiórki na leczenie córki zetknęła się z hejtem. Zaznaczyła jednak, że jako osoba ze świata show-biznesu nauczyła się przyjmować negatywne komentarze. "Było mi zdecydowanie lżej i poczułam ulgę, która gdzieś tam mocno na mnie ciążyła przez te lata" - powiedziała o decyzji o ujawnieniu historii rodziny.