Był skandalistą, zmarł w Paryżu. Polski twórca słynnych erotyków
3 lutego mija 20. rocznica śmierci Waleriana Borowczyka. Był m.in. twórcą kina erotycznego. Jego filmy wzbudzały kontrowersje. Jedna z aktorek oskarżała go zmuszenie do rozbierania w czasie filmu.
Walerian Borowczyk zmarł w wieku 83 lat. Urodził się Kwiliczu w woj. wielkopolskim, a zmarł na emigracji w Paryżu po ciężkiej chorobie serca. Stało się to 3 lutego 2006 roku.
Od najmłodszych lat malował, organizował przedstawienia kukiełkowe. Studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Uważał, że "najbardziej niemoralnym filmem w historii, najbardziej perfidną pornografią, zamaskowanym złem" jest "Królewna Śnieżka".
Jego dzieła w Polsce nie były docenione. Zrobiono to dopiero w Paryżu, gdzie osiadł z żoną Ligią. Wówczas kino erotyczne we Francji było bardzo popularne. Chciał pokazywać ludzkie piękne. Nakręcił m.in. "Emmanuelle V" i Opowieści niemoralne".
Erotyka, seks to przecież jedna z najbardziej moralnych stron życia. Erotyka nie zabija, nie unicestwia, nie nakłania do zła, nie prowadzi do przestępstwa. Wręcz przeciwnie: łagodzi obyczaje, przynosi radość, daje spełnienie, sprawia bezinteresowną przyjemność – tłumaczył w wywiadzie dla "Kina".
Skandalem odbiły się słowa aktorki Grażyny Długołęckiej, która kręciła z nim głośne "Dzieje grzechu" według powieści Stefana Żeromskiego. W 1999 roku oskarżyła go o wykorzystywanie seksualne.
Spotkanie z Borowczykiem jest historią chorego seksualizmu, który trafił akurat na mnie... Chciał mnie rozbierać w scenach, które wcale do tego nie upoważniały. Nie potrafił zapanować nad swoimi emocjami... Próbował zmusić mnie, abym robiła rzeczy, na które się nie zgadzałam. Chciał widzieć, jak rozkładam nogi. Zaczynając film byłam czystą, młodą dziewczyną z tysiącami kompleksów, kończąc byłam wystraszonym strzępem. Schudłam 14 kilogramów... Przeżywałam osobisty psychiczny dramat. Borowczyk z niebywałą złością sączył mi w ucho wulgarne słowa, straszył mnie i obrażał - mówiła dla Przeglądu Tygodniowego po filmie "Dzieje grzechu".
Sam Borowczyk uważał, że aktorka była bezradna wobec swego niemoralnie intensywnego popędu płciowego. Odpowiadał, że podczas kręcenia filmu aktorka chciała go uwieść, ale wyrzucił ją nagą.
W jednym z filmów we Francji zatrudnił córkę Pabla Picassa. We Francji chciano zakazać jego wyświetlania. Ponadto Walerian Borowczyk miał doprowadzać aktorów, z którymi współpracował, do łez.