Kilka tygodni przed chrzcinami, Daniel zapowiadał na swoim Instagramie, że nie weźmie udziału w uroczystości, gdzie wspominał też o rozstaniu z żoną. Mówił o tym, pokazując zniszczoną obrączkę. Zenek Martyniuk zapewniał jednak, że syn się pojawi, ponieważ wszystko jest zaplanowane. Mało brakowało, o młodego Martyniuka rzeczywiście nie byłoby na rodzinnym wydarzeniu.
Przed uroczystością, podczas lotu z Malagi do Warszawy, Daniel zachowywał się agresywnie wobec załogi samolotu, co zmusiło obsługę do awaryjnego lądowania w Nicei i interwencji policji. Po tym wydarzeniu i pobycie we francuskiej izbie wytrzeźwień, syn Zenka Martyniuka wrócił do Polski i w niedzielę pojawił się w kościele w Wasilkowie ubrany odświętnie.
Daniel Martyniuk wyprowadzony z samolotu
Podczas mszy Florian Martyniuk nieustannie płakał, na co ksiądz z uśmiechem zauważył, że być może wyrośnie na muzyka, nawiązując do rodziny Martyniuków - relacjonuje "Super Express". Podczas chrztu wyszło na jaw także drugie imię 4-miesięcznego chłopca. Florian Daniel otrzymał je po swoim tacie. Niestety na chrzcinach zabrakło Zenka Martyniuka. Na razie nie ujawnił powodów swojej nieobecności w kościele. Na pewno wynagrodzi to jakoś swojemu malutkiemu wnukowi.