Jej ojciec był księdzem. Tak Steczkowska powitała duchownego na kolędzie

Piosenkarka Justyna Steczkowska nie ukrywa, że jest osobą wierzącą. Okazuje się, że artystka przyjęła w tym roku księdza po kolędzie. Duchowny mógł liczyć na niezwykłe powitanie. Na stole piosenkarki pojawiło się ciasto, herbata i "wszystko, co trzeba".

Justyna Steczkowska przyjmuje księdza po kolędzieJustyna Steczkowska przyjmuje księdza po kolędzie
Źródło zdjęć: © AKPA | AKPA
Marcin Lewicki

W rozmowie z "Faktem" Justyna Steczkowska przyznała, że ma bardzo dobrą relację z duchownymi ze swojej parafii. Przyznała, że w tym roku przyjęła księdza na kolędę. Artystka cieszy się, bo nie zawsze ma taką okazję, ze względu na zawodowe obowiązki.

Zawsze go przyjmuję, jak przychodzi albo zostawiam coś dla niego. W tym roku udało się być. Ja bardzo lubię naszego księdza z parafii - mówi "Faktowi" Steczkowska.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Magdalena Steczkowska o wakacjach w Polsce. Komentuje paragony grozy: "Można się czasami zdziwić"

W tym roku kapłan mógł liczyć na wyjątkowe powitanie. Justyna Steczkowska nie tylko przyjęła księdza w życzliwy sposób i przekazała dary na rzecz parafii. Na jej stole pojawił się poczęstunek.

Zawsze jest ciasto, herbata, wszystko, co trzeba. No po prostu zwykła rzecz. Po prostu ktoś przychodzi do ciebie w odwiedziny. Wiesz, bo jesteś o tym poinformowany, więc herbata i ciasto to takie podstawowe elementy - mówi "Faktowi" artystka.

Steczkowska nie ukrywa w rozmowie z "Faktem", że Bóg jest bardzo ważny w jej życiu. Podkreśla, że nikogo nie zmusza do wiary i "każdy wybiera swoją drogę".

Niech każdy odczuwa to sercem. Wystarczy, że będzie dobry dla innych ludzi, nie będzie hejtował, nie będzie zbyt dużo gniewu nosił w sobie, oskarżał, bił, maltretował po prostu będzie dobry dla drugich ludzi. To już jest wystarczający akt wiary. Naprawdę - tłumaczy piosenkarka.

Co ciekawe, zmarły w 2001 roku ojciec Justyny Steczkowskiej był w młodości księdzem. Ostatecznie zrezygnował ze stanu duchownego, ale cały czas pozostał głęboko wierzącym człowiekiem. Na trzy lata przed śmiercią wziął ślub kościelny z matką Justyny, Danutą. Kosztowało go to lata batalii z Kościołem katolickim jako instytucją.

Wybrane dla Ciebie