Nigdy nie kryła się ze swoją wiarą. Krystyna Feldman wspierała Kościół
Krystyna Feldman otwarcie mówiła o wierze i działała we wspólnocie. Pracowała z klerykami, studentami i najmłodszymi pacjentami. Dziś przypada 110 rocznica urodzin legendarnej polskiej aktorki.
Najważniejsze informacje
- Krystyna Feldman aktywnie angażowała się w życie kościelne, m.in. ucząc kleryków dykcji.
- Aktorka podkreślała, że wiara daje jej spokój i radość, także tuż przed wejściem na scenę.
- Wspierała innych: czytała bajki chorym dzieciom i pomagała studentom w reżyserii.
Krystyna Feldman należała do grona artystów, którzy publicznie mówili o swojej religijności i przekuwali ją w konkretne działania. Współwierni wspominali jej skromność i pogodę ducha, a sama aktorka podkreślała znaczenie modlitwy w pracy scenicznej. Jak przypomina Import Ręczny, miała też stały kontakt z instytucjami kościelnymi oraz środowiskiem akademickim, gdzie dzieliła się warsztatem.
Jednym z najbardziej konkretnych pól jej aktywności była praca z alumnami seminarium. Feldman uczyła kleryków poprawnej dykcji i wymowy, co dla przyszłych kaznodziejów miało praktyczne znaczenie. Równolegle znajdowała czas dla najmłodszych pacjentów – w szpitalach czytała chorym dzieciom bajki, niosąc im odrobinę normalności i otuchy. Wspierała także studentów, pomagając im stawiać pierwsze kroki w reżyserii.
Krystyna Feldman nigdy nie kryła się ze swoją wiarą
Aktorka nie ukrywała, że modlitwa towarzyszyła jej także w kulisach. "Czasem modlę się, czekając na wejście na scenę: 'Panie Boże, prowadź mnie'. I jest taki spokój w człowieku… Jest pokój i radość z życia. Radość życia jest koroną życia. Właściwie katolik powinien całe życie weselić się radością duchową. O zmartwychwstaniu trzeba pamiętać" - mówiła. Te słowa dobrze oddają, jak łączyła rzemiosło aktorskie z duchowością.
Feldman widziała swoje predyspozycje artystyczne w perspektywie daru. "Powiedzmy, że jestem zdolną aktorką, może nawet utalentowaną. Kto mi to dał? Przecież Bóg dał mi wszystko, co mam. Stąd prosty wniosek, że powrót do Niego wzmacnia talent" - podkreślała. Takie podejście budowało w niej pokorę wobec sceny i jednocześnie motywowało do pracy nad warsztatem, którym chętnie dzieliła się z innymi.
W jej wypowiedziach często wracał motyw służby i odpowiedzialności za użyteczność talentu. "Każdego dnia czuję, że jestem Panu Bogu potrzebna. I przydam Mu się tak długo, jak długo będzie mnie chciał trzymać na tym świecie. Chętnie się podporządkuję" - deklarowała. Te słowa korespondowały z codziennymi gestami: pomocą studentom, obecnością wśród chorych dzieci oraz pracą z klerykami.